Czwartek, 7 marca 2013.
Jest już późno. Minęła godzina 23. Miasto Gdańsk już nie jest takie głośne jak w ciągu dnia. Piękne gwiaździste niebo. Przyjemny powiew wiatru, lekki mrozik. Stoję na dworcu, rozglądam się, szukam znajomej twarzy. Jest! Piotr! Witamy się, ruszany na peron. Jest i pociąg, o dziwo punktualnie – no to ruszamy na forum. Przed nami ponad pół doby do Krakowa.
Piątek, 8 marca 2013.
Po całonocnej podróży dotarliśmy wreszcie do Krakowa. Piękne stare miasto przez parę godzin cieszyło nasze oczy. O godzinie 18 dotarliśmy do celu. Organizatorzy forum przyjęli nas ciepło, Przedstawiciele płci męskiej nie zapomnieli także co to za dzień 🙂
Z racji, że forum to czas, gdy w jednym miejscu spotykają się harcerki i harcerze starsi z różnych stron Polski – rozpoczęto od zajęć integracyjnych które przeprowadziła druhna z ZHP. Nauczyła nas Ona bowiem jak się nazywamy i pomogła policzyć ile mamy piegów 😉 Następnie, trochę nabałaganiliśmy poszukując w gazetach słów/obrazków które nas opisują, by stworzyć „okładkę” swojej koperty. Dobra, dobra… Koniec tej zabawy. Czas na kolacje a tuż po niej apel rozpoczynający. Wśród wielu tak i my meldujemy. KHS „Czarny Szlak ” obecny na forum.

Sobota, 9 marca 2013.
Ale jak to…? Żadnych gwizdków, żadnych krzyków a wszyscy tak chętnie wstają. Gdzie ja jestem? o.O
No tak! Przecież to forum harcerstwa starszego 😀
Wspólne śniadanko a tuż po nim wychodzimy na miasto. Spotkaliśmy się wszyscy przy pomniku Adama Mickiewicza. I właśnie przy nim rozpoczęła się gra terenowa. Podzielono nas na grupy a dokładniej na rody. Mi akurat trafił się ród Krawczyków. Czteroosobowa grupa, której zadaniem (jak również innych grup) było zbudowanie grodu. Aby tego dokonać należało udać się m.in do księdza, burmistrza czy też znachora aby zdobyć prawa czy też umiejętności. Pierwszy na naszej drodze pojawił się handlarz. Obiecał prawa kupieckie w zamian za uśmiech przechodnia. Aby ułatwić nam to zadanie, otrzymaliśmy piłeczkę na gumce, talerzyk do kręcenia na patyku, 3 kolorowe chustki i czerwony nos klauna. Pierwszy przechodzień do którego podeszliśmy przyjął wyraz twarzy „nie wiem czy mam się śmiać, czy nie wypada”, ale już kolejny poszedł w tany z klaunem 😉 Zadania były przeróżne od chodzenia na szczudłach poprzez wkładanie jajka do butelki, mielenie mąki, składanie kostki logicznej, strojenie koszyka, tłumaczenie nazwy związanej z kebabem, malowanie z zamkniętymi oczami, budowanie oczyszczalni ścieków, pochodni, jeżdżenie na jednym kółku, kalambury, ramki wartości, pompowanie balona bez użycia płuc, dopasowywanie nazw gór, nazw części żaglówki i statku po wręczanie balona. I właśnie to ostatnie, wydawało by się najprostsze stwarzało najwięcej trudu. Chcieliśmy dać za darmo komuś balonik, ale nie chciano go wziąć. Smutne, zwłaszcza że na baloniku było napisane „Uśmiechnij się” a ludzie byli tacy zabiegani, że nie pamiętali o tym by się uśmiechnąć, zatrzymać na chwilę – tylko szary bieg rzeczywistości „praca”. Za wykonane zadanie otrzymywaliśmy również domy, ulice i mury.
Po tym bieganiu po całym mieście zdążyliśmy zgłodnieć. We wskazanym miejscu otrzymaliśmy obiad. Pyszny dwudaniowy obiad, którym nie sposób było się nie najeść. Tuż po nim odbyły się zajęcia na temat pracy ze zobowiązaniami. Druh Marcin bliżej przedstawił nam jak podjąć próbę i nauczył nas, poprzez słodką zabawę jak się wzajemnie wspierać. Każdy z nas dostał czekoladowe kuleczki którymi dzielił się z innymi mówiąc coś dobrego. Ja m.in usłyszałam, że fajnie jest poznać kogoś z tak daleka, że ładnie się uśmiecham, że cieszy się że mnie poznała, że podziwia za taniec z przechodniem – nawet nie wiecie jak mi ostatnio w życiu brakowało takich słów – dziękuje.
Kolejnym punktem programu była nauka tańca irlandzkiego. Wciąż jeszcze mi przez myśl przemykają słowa „pięta-palec, pięta-palec, raz, dwa, trzy, cztery…”. Szybko wymiękłam, ale większość z Was dawała sobie znakomicie radę. Już po pół godzinie znaliście cały układ. Miło się patrzyło jak tak podskakiwaliście, i na te wasze uśmiechy 🙂 Mam na aparacie filmik z tego układu, jak się uda, to Wam udostępnię i zobaczycie sobie jak dobrze Wam szło.
Wyskakani, wyhulani, czas spoważnieć i na chwile wsłuchać się w słowa. Albowiem czas na „podejmowanie decyzji”. Zajęcia poprowadził młody jezuita. Opowiedział o swoim życiu, o decyzji jaką podejmował, i nauczył, że w życiu należy poszukiwać pasji, i żyć pasją. Nawet gdy inni mówią nam, że nie damy rady, że to nie dla nas, nie należy się poddawać, rezygnować. Trzeba szukać pasji, i dążyć do jej realizacji.
Wieczorem odbył się kominek. Każdy z nas był odpowiedzialny, by dowiedzieć się co dla wskazanej nam osoby znaczy służba całym życiem. No właśnie co znaczy? Każdy ma swój własny pogląd na to. Wypowiedzi było tak wiele, jak wiele było osób do przedstawienia. Przy okazji nauczyliśmy się nowego okrzyku, który pewnie przez długie lata będzie się kojarzył właśnie z tym forum – „24 – na dobę”.
Po kominku chętni mogli jeszcze sobie pośpiewać lub pograć w planszówki, a na śpiochów już czekała twarda podłoga i cieplutki śpiworek 🙂

Niedziela, 10 marca 2013.
Godzina 4 rano a może i wcześniej – pierwsze szurania kapci. To znak, że coś ważnego niebawem nastąpi. Zaspane druhny i druhowie ubierają mundury. Nie w głowie im nawet myśl o śniadaniu. Wszyscy udają się na tramwaj, no i zaczynają się budzić. Dźwięk gitary i dobrze znane nam słowa piosenki:
„Opadły mgły i miasto ze snu się budzi,
Górą czmycha już noc,
Ktoś tam cicho czeka, by ktoś powrócił;
Do gwiazd jest bliżej niż krok!
Pies się włóczy popod murami – bezdomny;
Niesie się tęsknota czyjaś na świata cztery strony
A ziemia toczy, toczy swój garb uroczy;
Toczy, toczy się los!”
Tramwaj dojeżdża do celu. Dalej wędrówka piesza. Obrzeża miasta, las, wysoka góra. Drogę pokrył miejscami lód, ale nie była to dla nas większa przeszkoda. Dotarliśmy na samą górę, a po drodze… Zaraz jak to było, „widzieliśmy sarnę, dziki i zająca” 😀
Ciepło ogniska rozgrzało nasze zmarznięte nogi. Czas na wartę strażniczą. Każdy z obecnych podjął pracę nad zobowiązaniem. To się chwali. Po zakończeniu zjedliśmy śniadanko w plenerze a tuż po nim udaliśmy się do kościoła św.Idziego na mszę.
Jednym z ostatnich punktów planu forum były zajęcia na temat „Propagowania idei harcerstwa w społeczeństwie”. Prawdziwa burza mózgów wśród 4 grup, które kolejno zajęły się facebookiem, mediami, spotkaniami ze społeczeństwem i uczelnią. Powstało wiele pomysłów, jak korzystając z tych filarów pokazać harcerstwo innym. Teraz już tylko wprowadzić w życie.

Na koniec odbył się apel podsumowujący nasze spotkanie i grę miejską. Po nim „Bratnie słowo” i pożegnania. Czas wracać do domu. I nasze drogi się rozeszły. Część ruszyła w kierunku fabryki Schindlera, pozostali w kierunku PKP. Właściwie tu powinnam zakończyć już swoją wypowiedź ale dodam, że w pociągu już nie jechaliśmy we dwójkę bo do Warszawy było nas z 8 osób, choć nie z wszystkimi udało mi się w drodze powrotnej porozmawiać, gdyż rozmowa z pewnym druhem tak zapełniła mi czas, że nim się obejrzałam już byliśmy w Warszawie 😉
Poniedziałek, 11 marca 2013.
Tuż po północy powitaliśmy ponownie pomorze i Gdańsk. Ku naszemu zdziwieniu- zaspy, a ja się w Krakowie tak dobrze bawiłam, że nawet nie zauważyłam jak mi się buty rozpadły 😉 No nic. Czas kończyć. Podsumowując – forum było bardzo dobrze zorganizowane, nie było żadnych niedociągnięć. Był to dobry czas pozwalający odpocząć od codzienności, dodający trochę koloru, wspaniałych wspomnień i znajomych na facebooku 😉 Gra – Super, mega, wow!. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.
Agata Browarczyk
„Bądź bardziej” to temat VII Forum Harcerstwa Starszego, które odbyło się w weekend 8-10 marca 2013 r. w Krakowie pod wodzą pwd. Justyny Gutowskiej. Uczestniczyli w nim harcerki i harcerze starsi z Kręgów Harcerstwa Starszego z różnych stron Polski. Przyjechały także osoby dorosłe, które jeszcze nie są harcerzami.
Spotkanie rozpoczęła akcja „Integracja”, podczas której przy rozmaitych zabawach i pląsach harcerskich mogliśmy się lepiej poznać. Przy wspólnej kolacji również była okazja, by dzięki rozmowom dowiedzieć się więcej o sobie nawzajem. Tego dnia miał miejsce apel rozpoczynający Forum, a po nim śpiewogranie.
Kolejny dzień minął intensywnie, ale niezwykle ciekawie. Przed południem wcieliliśmy się w pięć krakowskich rodów rywalizujących o budowę największego miasta. By móc zbudować kolejne domy, ulice i mury miejskie musieliśmy wykonać zadania wyznaczane m.in. przez proboszcza, burmistrza, kuglarza. Niektóre z nich okazały się trudne, jak umieszczenie jajka w butelce albo jazda na jednokołowym rowerze. A to wszystko w pięknej scenerii krakowskiego rynku i przyległych doń uliczek.
Dobrych humorów nie popsuła niesprzyjająca pogoda. Po rozgrzewającym obiedzie pochyliliśmy się nad tym jak pracować ze zobowiązaniami starszoharcerskimi. Następnie spędziliśmy czas na nauce tańców irlandzkich. Choć początkowo kroki wydawały się dość trudne, efekt końcowy robił duże wrażenie. Wieczór poświęcony był poważniejszej tematyce. Najpierw zatrzymaliśmy się nad tym, jak podejmować decyzje w duchu wiary, a przy kominku dzieliliśmy się rozumieniem służby pełnionej całym życiem. Dzień zakończył kwadrans szczerości, czyli ignacjański rachunek sumienia.
Ostatni dzień rozpoczęliśmy o świcie zebrani przy ognisku na warcie strażniczej, by podjąć pracę nad zobowiązaniami starszoharcerskimi. Po śniadaniu w plenerze przeszliśmy do kościoła św. Idziego na mszę św., a po niej na zajęcia poświęcone propagowaniu idei harcerskiej w społeczeństwie. Po apelu kończącym Forum pożegnaliśmy się w kręgu, zaś Ci, którzy mogli zostać jeszcze trochę dłużej zwiedzili Fabrykę Schindlera.
Katarzyna Ossowska