W dniach 10-13 lipca gościliśmy na obozie środowiska podkarpackiego w okolicy miejscowości Łukawa, między Daleszycami i Rakowem w Świętokrzyskim. Była to od dawna planowana wyprawa HS, przede wszystkim z myślą o osobach, które ciągle mają niedosyt życia obozowego. Jednak początki okazały się trudne – może dlatego że to pierwsza tego typu wyprawa.

Pierwszego dnia przybyły trzy osoby z kręgu „Horyzont” – dh Karolina, dh Ania i dh Kasia, przybyłe już wcześniej, gdyż prowadziły cykl czterech zajęć dla uczestniczek kursu metodyki harcerek „W drodze” Podkarpackiej Chorągwi Harcerek. W pierwszy dzień obozowania odbyła się kuźnica nt. patriotyzmu wspólnie z kursantkami. Następnie dojechały jeszcze dwie osoby z kręgu „Poranek”: dh Asia i dh Agata. Tego dnia czekało nas jeszcze zwiedzanie obozu i ogólny apel rozpoczynający obozowanie.

SAM_3546

Drugiego dnia wyruszyłyśmy na wędrówkę niebieskim szlakiem, zapoznawałyśmy się na niej z postacią Mariana Sołtysiaka ps. „Barabasz” oraz z kazaniami Piotra Skargi. Odkryłyśmy, że idziemy po terenach, o których do dzisiaj wszyscy harcerze i harcerki śpiewają w „Balladzie rajdowej”:

(…)
Tak jak ty niesiesz plecak on niósł w rękach karabin
Wielką miłość, nadzieję i troskę
Może tu w Nowej Słupi, Daleszycach, Bielicach
Brzozowymi krzyżami znaczone
Swą dziewczynę pożegnał nie wiedząc że tylko
Kilka dni mu przeznaczone

(…)

SAM_3588

 

Wieczorem padało, trasa do kuchni po błotnistych schodach stała się trasą wyczynową, wszystko było mokre, w nocy gruntownie przemiękł jeden z namiotów.

Trzeciego dnia było nas ośmioro. Dołączyli przedstawiciele kręgu „Pegaz”: dh Konrad i dh Agnieszka  oraz dh Justyna z „Horyzontu” i dh Marcin z Hak-a. Dzieląc się na zastępy – Szare Wilki, Białe Wiewiórki i Żółte Szopy Pracze, udaliśmy się na kolejną wędrówkę do Rakowa. Na trasie była przewidziana również gra historyczna przygotowana przez męża Kasi Ossowskiej – był to jego debiut w tej dziedzinie. Szlak był bardzo ciekawy, skręcał w najmniej oczywistych miejscach – zgubiliśmy go przynajmniej trzy razy. Tym razem pogoda była zupełnie deszczowa i niestety nie udało nam się przejść całej trasy. Przemoczeni i zziębnięci dotarliśmy do Rakowa przy pomocy PKS. Niektórym udało się tam zaopatrzyć w suche kalosze i zjeść ciepły rosół w rakowskiej knajpie.

SAM_3664

Po powrocie i zjedzeniu obiadku w obozowej stołówce udało nam się trochę pośpiewać w sanitarce.  Później dołączyliśmy do wspólnego oglądania meczu Holandia – Brazylia, który obejrzeliśmy dzięki uruchomieniu agregatu.

Czwartego dnia o piątej rano odbyła się warta strażnicza, podczas której podjęliśmy kolejne zobowiązania pracy nad sobą. Na warcie było nas jedenaścioro. Dołączyły dh Ania, dh Iza i dh Dominika z kręgu „Horyzont”.

SAM_3713

Ostatnim punktem programu było zwiedzanie Szydłowa – jest to miasteczko pełne średniowiecznych zabytków. Znajduje się tam 90-metrowy mur obronny, ruiny zamku, zabytkowa synagoga, rzeźbiony w drewnie poczet królów polskich, skarbczyk z eksponatami muzealnymi i salą średniowiecznych narzędzi tortur oraz zabytkowy kościół pw. Wszystkich Świętych z niecodziennym wnętrzem, w którym też wzięliśmy udział w niedzielnej mszy.

Tego dnia świeciło już piękne słońce, a my niestety musieliśmy wracać do naszych codziennych obowiązków…

st. wędr. Agata Mańkowska

5 MKHS „Poranek”