Krok za krokiem – Camino de Santiago 2012

We wrześniu 2012 przemierzaliśmy wspólnie kilometry do grobu św. Jakuba. Dziś już zostały tylko wspomnienia i zdjęcia. Mamy nadzieję, że zainspirują one kogoś, aby wybrał się w drogę, czy to do Santiago, czy to do Częstochowy 🙂

Krajobraz na Camino    

Krajobraz na Camino zapiera dech w piersiach. Idąc szlakiem z Fromisty do Santiago De Compostela 422km niby tak niewiele, a jednak zdążyłam zobaczyć wszystko, od nizin, przez wyżyny, aż po góry i wreszcie przepiękny kojący widok oceanu – „koniec świata”.
Różnorodność Hiszpanii na odcinku od Fromisty po „Koniec Świata”  zmienia się niesamowicie…mijałam wysuszoną niemalże pustynię, kilometry spalonych terenów, wysuszone pola słoneczników, cieszyłam swój wzrok na bezkresnych pustych kilometrach dosłownie niczego. Mijałam wsie i miasta, będąc na szczycie widziałam maleńkie domki, ogromnych miast, które odkrywały swoją wielkość dopiero po zejściu w dół, mijałam najsłodsze pod słońcem pola winogron, mijałam ciągnące się autostrady i polne drogi.

Błądziłam po lasach, aż w końcu doszłam do malowniczych ulic Santiago, do grobu św. Jakuba….A najbardziej zachwyca mnie to, że w tym wszystkim ukrywa się Sam Bóg.

-Natalia

Modlitwa na Camino

         Trudno jest w zwięzły, dość szybki sposób opisać doświadczenia modlitwy podczas pielgrzymek. Modlitwa w drodze jest zupełnie inna od tej, którą odmawiamy siedząc na ten przykład w kościelnej ławie. Jest tak intensywna, intymna, a zarazem prosta, że nie w sposób zapamiętać jedną najważniejszą…

         Mając w pamięci doświadczenia modlitewne WAPM można by powiedzieć, że modlitwę w drodze mam opanowaną. Jak bardzo można się pomylić w tej kwestii dowiedziałem się na Camino. Różnica pomiędzy tymi pielgrzymkami jest jedna. Tu na swój sposób jesteś sam, nikt nie mówi Ci że teraz czas na modlitwę, bądź że teraz będziemy odmawiać różaniec. Ta wydawać by się mogła mało znacząca zmiana w charakterystyce pielgrzymki generuje w mojej opinii zupełnie inne doświadczenie modlitwy w czasie drogi.

Z całego Camino bardzo ciepło wspominam szczególnie jedną modlitwę, choć równie ważna była dla mnie m.in. modlitwa w Santiago de Compostela. ..

Pamiętam, że był piękny, upalny dzień. Godziny popołudniowe, kilkanaście kilometrów już w nogach. Ostatnie przede mną. Nagle poczułem się niezwykle zmęczony. Szedłem krok po kroku do przodu, ale gdzieś w środku kiełkowała coraz większa niepewność i wściekłość do siebie samego. Jedyne co mi pozostało to modlitwa. Nie byłem pewny czy zostanę wysłuchany, ale musiałem spróbować. Nie recytowałem żadnych znanych mi modlitw, używałem własnych słów, bo to one wydawały mi się jedynymi odpowiednimi. Po jakimś czasie słońce zostało zasłonięte przez chmury i zacząć wiać orzeźwiający wiatr.

         Modlitwy zostały wysłuchane. Poczułem się wspaniale.

         Bóg słucha nas wszędzie nie ważne, czy idziemy czy robimy coś zupełnie innego. Musimy pamiętać tylko jedno. Wszystko co chcemy się nie spełni. Spełni się tylko to co dla nas dobre.

-Tomek

 

Ludzie ze szlaku

         Idąc w pielgrzymce, szczególnie kiedy idzie się stosunkowo szybko, mija się wiele osób. Takie osoby widzieliśmy gdzieś tam na trasie i tam też je zostawiliśmy. Spotkać kogoś, to znaczy zabrać go ze sobą w dalszą trasę. Kto więc wrócił razem ze mną ze szlaku Santiago?

         Myślę tutaj przede wszystkim o pewnym małżeństwie Josepha i Lili. Joseph kilka lat temu miał zakład pracy, potem niestety zbankrutował, odsetki zjadły mu samochód, dom, wszystko co miał. Skończył więc za bruku z żoną… dosłownie na bruku. Było to 4 lata temu. Od tego czasu ich jedynym pomysłem na życie jest pielgrzymowanie. Przeszli już… 25.000 km… przeszli. Pokonali już chyba każdą trasę do Santiago, w bardzo różnych porach roku. W tym roku szli z Rzymu, a mieli już plan na 2013 – Jerozolima! Na szlaku spotkali już każdy rodzaj ludzi… w pewnym momencie Naszej rozmowy usłyszałem przyjazne okrzyki, to właśnie przechodził inny pielgrzym, który poznał Józefa trochę wcześniej, pozdrawiał go serdecznie. Ale były tez inne dni, kiedy ukradziono im wszystkie pieniądze i dokumenty. To co mnie zainteresowało najbardziej, to duży dysonans pomiędzy nim a jego żoną. On wesoły, dynamiczny, ona przygnębiona. Nie chciałem pytać więcej, trzeba było iść dalej… Camino Santiago to chyba faktycznie momenty sprzeczności – radość z dojścia i spotkać oraz trud i ból, są dni kiedy idzie się szybko, przebiegając prawie pomiędzy innymi, a są i takie, kiedy wleczesz się walcząc o każdy kolejny krok – pielgrzymka jak życie, składa się z paradoksów.

 

-Paweł

Dojście do Santiago de Compostela jest czymś niesamowitym, ale najważniejsza jest jednak sama droga. O tyle niezwykła, że każdy przeżywa ją na swój sposób. Ja wyobrażałam ją sobie zupełnie inaczej. Na pielgrzymce całe życie kręciło się wokół kilku niezbędnych czynności, mimo to wrócić do domu i żyć z tym, co się przeżyło, jest znacznie trudniej. Zmienia się bowiem stosunek rzeczy ważnych do mniej ważnych. Warto pokonać  trud z przejścia tylu kilometrów, aby pobyć z Bogiem, spotkać ludzi z całego świata a przede wszystkim zrozumieć coś wielkiego, coś bardzo osobistego… Dla mnie tak naprawdę Camino zaczęło się po powrocie, kiedy człowiek musi pokonywać kolejne trudności związane z utrzymaniem tego poziomu świadomości jaki towarzyszył podczas pielgrzymki. Nie jest to łatwe, kiedy atakuje codzienność i praca. Wiem jednak, że w życiu najważniejsze jest żeby zawsze trzymać się Pana Boga.

-Justyna

Chwała Panu.

Kategorie: Inne