Istnieje w ZHR-ze zjawisko, wcale nierzadkie, harcerki/harcerza wielofunkcyjnego. Można powiedzieć: taka „harcerska jednostka wielozadaniowa”. Jest to dosyć powszechne w mniejszych środowiskach – hufcach czy chorągwiach. Zdarza się, że jedna osoba pełni 2-3, a czasem nawet więcej funkcji, i wcale nie wynika to z „zachłanności” czy „karierowiczostwa” lecz z potrzeby środowiska.

Co takiej osobie może dać krąg starszoharcerski?

Przede wszystkim „miejsce” i możliwość wytchnienia, zatrzymania się i zdystansowania od spraw, które ją / go nurtują. Takie osoby często popadają w tzw. „bieżączkę” i skupiają się przede wszystkim na tym, żeby zdążyć ze wszystkim, co mają zorganizować czy załatwić. Zapętlają się we własny pośpiech, grafik i zapominają o rozwoju własnym. Czasem dochodzi do tego, że nie potrafią się zatrzymać i spróbować krytycznie spojrzeć na to, co robią, na sytuację w jakiej się znajdują.

Dla nich ważne jest, żeby w kręgu znaleźli czas. Jeśli ktoś zapomniał o rozwoju własnym, może nawet o życiu poza harcerstwem, bo tak bardzo skupił się na swojej służbie dla drużyny/ środowiska/ chorągwi, bardzo chętnie przyjmie czas i miejsce na rozwój własny, który zaofiaruje mu krąg. W kręgu w czasie rozmowy, wymiany doświadczeń może znaleźć długo poszukiwane rozwiązanie dla konkretnej sprawy, pomoc, a czasem po prostu spojrzenie osoby bezstronnej, patrzącej z boku.

Krąg daje też wsparcie. Każdy świadomy i czynnie działający instruktor/ harcerz przeżywa trudne chwile swojej służby, ciężkie okresy harcerskiego życia, czy po prostu zmęczenie. Dla takiej osoby spotkanie, wyjazd kręgu, na którym będzie „szarym uczestnikiem” może znaczyć bardzo wiele. Czasem luźne spotkanie przy ciasteczku i herbacie, z gitarą czy nawet grą planszową daje wiele. Buduje relacje, atmosferę, stwarza przestrzeń do rozmów, wspólnotę, która przecież jest ważna. „Żeby w końcu ktoś zrobił coś dla mnie…” Nie słyszeliście kiedyś czegoś takiego? A może sami tak pomyśleliście/ powiedzieliście? Warto pamiętać o tym, że harcerstwo, ZHR to nie tylko miejsce na dawanie, ale też przyjmowanie, „naładowanie akumulatorów”. „Służba dla innych…”, „Stopień instruktorski zdobyłam/em dla drużyny…”, „Ktoś to musi zrobić, więc czemu nie ja?”.  Część instruktorów jest nastawiona na dawanie tak bardzo, że zapomina, iż trzeba też skądś czerpać siły do służby, do tego aby móc dawać. Jeśli nie mają skąd czerpać optymizmu i wiary w sens tego co robią, po prostu nie mają wsparcia, to prędzej czy później się wypalą.

Jest jeszcze ważna kwestia, o której być może nie zawsze pamiętamy – życie prywatne. To bez munduru, drużyny/ hufca/chorągwi, takie zwykłe i na co dzień.

Co krąg ma do życia prywatnego? A ma! Przynajmniej powinien mieć, jako wspólnota dorosłych ludzi-harcerzy, często instruktorów, którzy wiedzą do czego wychowuje harcerstwo. Jeśli mamy obok siebie kogoś tak zagonionego i zajętego harcerstwem, że nie pamięta o życiu poza ZHR-em, to dla jego własnego dobra dobrze byłoby sprawić, by sobie o nim przypomniał. Jest to zadanie ogromne, niełatwe, a jednak wykonalne.

Nie jest jednak tak, że osoba pełniąca funkcję/ funkcje w innych jednostkach ZHR nie jest w stanie nic zaofiarować kręgowi.

Przede wszystkim może się podzielić swoim doświadczeniem, umiejętnościami, zainteresowaniami. Zdarza się również tak, że w kręgu odkrywa się umiejętności, o które samych siebie się nie podejrzewało. Zdarza się to, gdy ktoś na nowo podejmie porzucone hobby, odstawioną chwilowo na boczny tor pracę nas sobą, gdy spróbuje czegoś nowego, nierzadko tylko po to żeby poeksperymentować.

Zjawiskiem, tym razem dość powszechnym w naszej organizacji, jest „wypalanie się” czynnych i bardzo zaangażowanych instruktorek/ów. Dla takich osób, które, z różnych powodów, nie chcą/ nie mogą pełnić dotychczasowych funkcji, krąg może być alternatywą dla odejścia z ZHR. Nie chodzi o zatrzymywanie ludzi za wszelką cenę. Często jest tak, że osoba, która wcześniej była bardzo czynna, nie widzi dla siebie miejsca w harcerstwie, jeśli nie może działać w takim stopniu jak do tej pory. Wycofuje się więc, traci kontakt ze środowiskiem, z innymi harcerzami i w rezultacie odchodzi, a przecież tak nie musi być.

Natomiast dla „wypalonych”, zmęczonych krąg może być miejscem na przemyślenie kwestii: „Co dalej ze mną w ZHR? Chcę zostać, czy odejść?”. Nie oznacza to całkowitego zaprzestania rozwoju takiej osoby, ale pozwala na zwolnienie tempa. Gorąco polecam!

phm. Anna Piera HR


* Teskt opublikowany w Kwartalniku Organizacji Harcerek „Krajka” nr 36/1-2209

0 Komentarzy

Dodaj komentarz