Adresaci oferty

1. Harcerze starsi jednocześnie pełniący funkcje w ZHR poza kręgiem

Istnieje w ZHR zjawisko, wcale nierzadkie, harcerki czy harcerza wielofunkcyjnego. Można powiedzieć; taka „harcerska jednostka wielozadaniowa”. Jest to dosyć powszechne w mniejszych środowiskach – hufcach lub chorągwiach. Zdarza się, że jedna osoba pełni dwie, trzy, a czasem nawet więcej funkcji i wcale nie wynika to z „zachłanności” czy „karierowiczostwa”, lecz z potrzeby. Co takiej osobie może dać krąg starszoharcerski?
Przede wszystkim miejsce i możliwość wytchnienia, zatrzymania się i zdystansowania od spraw, które ją / jego nurtują. Takie osoby często popadają w tzw. „bieżączkę” i skupiają się przede wszystkim na tym, żeby zdążyć ze wszystkim, co mają zorganizować czy załatwić. Zapętlają się we własny pośpiech, grafik, a zapominają o własnym rozwoju. Czasem dochodzi do tego, że nie potrafią się zatrzymać i spróbować obiektywnie spojrzeć na to, co robią, na sytuację, w jakiej się znajdują. Dla nich ważne jest, żeby w kręgu znaleźli czas na zastanowienie się, przemyślenie wielu ważnych dla nich spraw, na które zwykle brakuje czasu, bo zawsze jest coś ważniejszego, co miało być zrobione „na wczoraj”. Jeśli ktoś taki zapomniał o rozwoju własnym, bo tak bardzo skupił się na swojej służbie dla drużyny, środowiska, chorągwi, bardzo chętnie przyjmie czas i miejsce na rozwój własny, który zaofiaruje mu krąg. W kręgu w czasie rozmowy, wymiany doświadczeń może znaleźć długo poszukiwane rozwiązanie dla konkretnej sprawy, pomoc, a czasem po prostu obiektywne spojrzenie osoby bezstronnej, patrzącej z boku.

warsztaty w czasie V FHS w Łodzi, fot. K. Głowacki
warsztaty w czasie V FHS w Łodzi, fot. K. Głowacki

Krąg daje też wsparcie. Każdy świadomy i czynnie działający harcerz przeżywa trudne chwile swojej służby, ciężkie okresy harcerskiego życia – zwykłe przemęczenie. Dla takiej osoby spotkanie, wyjazd kręgu, na którym będzie „szarym uczestnikiem” może znaczyć bardzo wiele. Czasem luźne spotkanie przy ciasteczku i herbacie, z gitarą czy nawet grą planszową daje wiele. Buduje relacje, atmosferę, stwarza przestrzeń do rozmów, wspólnotę, która przecież jest ważna. „Żeby w końcu ktoś zrobił coś dla mnie…” Nie słyszeliście kiedyś czegoś takiego? A może sami tak pomyśleliście, powiedzieliście? Warto pamiętać o tym, że harcerstwo to nie tylko miejsce na dawanie, ale też przyjmowanie – „naładowanie akumulatorów”. „Służba dla innych…”, „Stopień instruktorski zdobyłam/em dla drużyny…”, „Ktoś to musi zrobić, więc czemu nie ja?”. Większość instruktorów jest nastawiona na dawanie tak bardzo, że zapomina, iż trzeba też skądś czerpać siły do służby, do tego aby móc dawać. Jeśli nie mają skąd czerpać optymizmu i wiary w sens tego co robią, nie mają wsparcia, to prędzej czy później się wypalą.
Nie jest jednak tak, że osoba pełniąca funkcję lub funkcje w innych jednostkach ZHR nie jest w stanie nic zaofiarować kręgowi. Przede wszystkim może się podzielić swoim doświadczeniem, umiejętnościami, zainteresowaniami. Zdarza się również tak, że w kręgu odkrywa się umiejętności, o które samych siebie się nie podejrzewało. Bywa tak, gdy ktoś na nowo podejmie porzuconą, odstawioną chwilowo na boczny tor pracę nad sobą, gdy próbuje czegoś nowego, nierzadko tylko po to, żeby spróbować. Dzielenie się z innymi swoimi umiejętnościami i jednoczesne uczenie się, wymiana doświadczeń to niezwykle budujące aktywności.

2. Harcerze starsi będący jednocześnie w innych jednostkach

Nie jest rzadkim zjawiskiem przynależność drużynowych innych pionów do kręgów harcerstwa starszego. Jest to częste w kręgach działających przy uczelniach i w miastach, które jednocześnie są dużymi ośrodkami akademickimi. Bardzo często czynni drużynowi, instruktorzy wyjeżdżający na studia na tyle daleko od swoich środowisk macierzystych, że ich kontakt z nimi jest słabszy, poszukują dla siebie nowego miejsca w harcerstwie lub tego nie robią, ale czują taką potrzebę. Jeśli ktoś pełni funkcję w środowisku macierzystym (np. drużynowa/y), może mu być ciężko nawiązać kontakt z innym środowiskiem harcerskim. Przyczyną często jest brak możliwości pełnienia służby w dwóch środowiskach jednocześnie. Trudno bowiem wymagać od kogoś, aby prowadził drużynę we własnym środowisku i podjął służbę w drugim. Zdarza się, że instruktorzy zmieniają przydział służbowy i wyjeżdżając na studia pełnią służbę w nowym środowisku, jednak nie zawsze jest to możliwe, z różnych względów. Dla takich osób krąg starszoharcerski może się stać – i często tak się dzieje – harcerskim miejscem poza środowiskiem, z którego się wywodzą.
Chciałabym też wspomnieć o zjawisku, które można zaobserwować, i które wydaje się niepokojące. Na potrzeby tekstu nazwę to „przerośniętą drużyną wędrowniczą”. Takie zjawisko można częściej zaobserwować u wędrowniczek, niż u wędrowników, jednak bywa ono obecne u obu płci. Piszę „bywa”, ponieważ nie jest ono, na szczęście, powszechne. Zdarzają się drużyny wędrownicze, w których średnia wieku przekracza 20 lat. Bardzo często członkinie, członkowie takiej drużyny, to zgrana paczka przyjaciół, niezmieniająca swego składu przez lata. Teoretycznie pracują oni metodą wędrowniczą, jednak tak naprawdę najczęściej przechodzi ona swoistą ewolucję, która po prostu dostosowuje ją do potrzeb odpowiednich dla wieku. Może warto pomyśleć (w tym miejscu apel do drużynowych i hufcowych) o przekształceniu takiej drużyny w krąg starszoharcerski lub po prostu o założeniu kręgu w środowisku, aby takie właśnie „paczki” przyjaciół miały szansę na istnienie i pracę metodą harcerską, ale dostosowaną do wieku, a drużyna wędrownicza niech pozostanie drużyną wędrowniczą.
Istnieją też sytuacje, gdy w drużynie wędrowniczej znajduje się osoba dużo starsza od innych i dla niej metoda wędrownicza nie jest już wystarczająca, a nie chce lub nie ma predyspozycji do pełnienia funkcji wychowawczych. Można jej zaproponować indywidualną pracę metodą harcerską, jednak w kontakcie z jakimś kręgiem. Nie musi ona odchodzić z drużyny, jednak dobrze by należała choćby do sympatyków jednego z kręgów i spotykała się z jego członkami co jakiś czas.
Kolejnym zjawiskiem, tym razem dość powszechnym w naszej organizacji, jest „wypalanie się” często czynnych i bardzo zaangażowanych instruktorek i instruktorów. Dla takich osób, które z różnych powodów nie chcą lub nie mogą pełnić dotychczasowych funkcji, krąg może być alternatywą dla odejścia z ZHR. Nie chodzi o zatrzymywanie ludzi za wszelką cenę. Często jest tak, że osoba, która wcześniej była bardzo czynna, nie widzi dla siebie miejsca w harcerstwie, jeśli nie może działać w takim stopniu jak do tej pory. Wycofuje się więc, traci kontakt ze środowiskiem, z innymi harcerzami i w rezultacie odchodzi, a przecież tak nie musi być.
Natomiast dla „wypalonych”, zmęczonych krąg może być miejscem na przemyślenie kwestii „co dalej ze mną w ZHR – chcę zostać, czy odejść?”. Nie oznacza to całkowitego zaprzestania rozwoju takiej osoby, ale pozwala na zwolnienie tempa, które czasem może być jej bardzo potrzebne.

3. Harcerze niepełniący funkcji w ZHR poza kręgiem, osoby nowe w harcerstwie

Harcerze niepełniący funkcji poza kręgiem
Bardzo często zdarza się, że ktoś „wiele słyszał” o harcerstwie, albo „zawsze marzył”, aby harcerstwa skosztować, czy po prostu ideały harcerskie są mu bliskie. Dla takich osób jest miejsce w kręgach i mają oni szanse podjąć decyzję, czy całym życiem być wiernym ideałom harcerskim. Bardzo wiele takich osób decyduje się założyć mundur, a krąg staje się ich jedynym środowiskiem harcerskim. Także wiele osób obecnie będących harcerzami, ale nie pełniących funkcji w swoim środowisku (ze względu np. na odległość od niego) mają szanse kontynuować własny rozwój harcerski w kręgu. Jest on wtedy dla nich miejscem spotkań z innymi, znajomymi harcerzami, daje im to okazję do realizacji siebie, kontynuowania pracy nad sobą w wymierny sposób, dostosowany do ich potrzeb w danym momencie ich życia. Jest to miejsce w którym mogą rozpocząć lub kontynuować pracę ze stopniami, zarówno harcerskimi jak i instruktorskimi, oraz zdobywać sprawności. Ten element jest bardzo istotny w pracy z tymi osobami, gdyż warunkuje on nie tylko zaangażowanie w pracę nad kształtem kręgu, ale przede wszystkim sprawia, że mają poczucie, że ich harcerska droga się nie skończyła, że są potrzebni, że mają swoje miejsce gdzie należą do wspólnoty harcerskiej i że wraz ze studiami nie musi kończyć się ich przygoda harcerska.

Osoby dorosłe, nowe w harcerstwie
Harcerstwo, ze swoimi ideałami, formami pracy wyzwaniami i przygodą pociąga nie tylko dzieci, lecz również dorosłych ludzi. Błędne jest myślenie, że jest ono czymś jedynie dla małolatów, a dorosły człowiek może tylko ośmieszyć się wkładając mundur harcerski. A że na rozpoczęcie harcerskiej przygody nigdy nie jest za późno, potwierdzić może niejeden i niejedna z nas.
Wiąże się to jednak z szeregiem trudności:
• Inny świat. Dla człowieka przychodzącego z zewnątrz harcerstwo wydaje się środowiskiem tajemniczym, z dużą dawką dziwnych zwyczajów. Dlaczego podajemy sobie lewa rękę, stajemy na baczność, co to znaczy harcmistrz albo ognisko obrzędowe? To co dla osób w harcerstwie wychowanych jest normalne, dla nowych członków jest czymś niecodziennym, dotychczas niespotkanym. Może to powodować poczucie wyobcowania, a także obawę, że zrobię coś nie tak. Warto, aby nowych „kręgowiczów” wprowadzać stopniowo w harcerski świat i być z nimi szczególnie na wyjazdach. „Na początku trzeba się dużo nauczyć” – mówi Ania, która złożyła swoje Przyrzeczenie Harcerskie w wieku 25 lat.
• Czy znajdę tam swoje miejsce? Drużynowy, hufcowy, komendant, członek kapituły, opiekun stopnia – starsi wychowani od początku w harcerstwie mają zwykle pełne ręce roboty. Osoba dorosła nowa w harcerstwie zostaje skonfrontowana z pytaniem „a czy ja znajdę tam swoje miejsce?”. Nie każdy przychodzący z zewnątrz do harcerstwa zostanie drużynowym czy zuchmistrzynią. Jednak każdy ma potencjał, który chciałby wykorzystać we wspólnej pracy. Niesamowicie ważne jest, aby ten potencjał wykorzystać. Człowiek, który w harcerstwie nie znajdzie swojego miejsca, długo w nim nie pozostanie.
Co w harcerstwie pociąga?
– Wartości, których człowiek pragnie. Bóg, prawda, miłość braterska, akceptacja – to pociąga ludzi, niezależnie od wieku. Harcerstwo wychowując do wartości i przez wartości, pomaga w harmonijnym rozwoju osoby w licznych obszarach. To właśnie m.in. dzięki owej wielopłaszczyznowości skauting jest najstarszym i największym ruchem młodzieżowym na świecie. Formacja duchowa i służba, rozwój fizyczny i umysłowy, turystyka i survival, uczestnictwo w kulturze i pogłębianie swoich pasji – to wszystko przyciąga do harcerstwa także osoby po ukończeniu 18 roku życia.
– Wspólnota, która jest pierwszym filarem harcerstwa starszego. „Co Cię trzyma w harcerstwie?” – na to pytanie jest wiele odpowiedzi, ale niemal w każdej z nich jednym z czynników są ludzie. Skoro ludzie są ważnym elementem działalności starych harcerskich wyjadaczy, dlaczego wspólnota nie miałaby być magnesem pociągającym osoby z zewnątrz do harcerstwa?
– Przygoda, zabawa, to nieodłączny element każdego poziomu metodycznego, począwszy od zucha, a na instruktorze skończywszy. Harcerstwo to sposobność robienia rzeczy, których normalnie raczej się nie robi . Czy pani z banku mogłaby chodzić po linie w środku nocy w podkrakowskich lasach lub pani księgowa zorganizowałaby zbiórkę krwi w swoim mieście? Czy studentowi chciałoby się wstawać przed świtem tylko po to, żeby poza miastem rozpalić ognisko i powiedzieć przyjaciołom nad czym chce pracować przez najbliższy czas, albo uczniowi gastronomika gotować na zimowisku całkowicie za darmo? Harcerstwo to okazja do powiedzenia sobie „moja młodość jeszcze się nie skończyła”.